Chciałem ten tekst napisać w ramach ósmego karnawału blogowego, ale na skutek zbiegu okoliczności – nie dałem rady.
Czy twoja postać ma marzenia?
Nie pytam tu o realne cele, które sobie wyznaczyła, które chce osiągnąć. Chodzi mi o coś, co wydaje się w danej chwili całkowicie nierealne.
Wyobraźmy sobie sztampową do bólu postać, której całą rodzinę wymordowały orki/wroga armia/rozbójnicy. Taki klasyczny awanturnik, który włóczy się po świecie, sam nie wiedząc właściwie po co. A teraz – jego marzeniem niech będzie: “Chciałbym, aby już nigdy nie było wojen”. Przez tak prosty zabieg postać nabiera nagle nowego wymiaru.
Marzenie takie jest całkowicie nierealne, ale od razu ustawia bohatera po konkretnej stronie sporów. Wiadomo na przykład, że nie poprze magnata, który chciałby wywołać małą wojenkę domową i przejąć koronę. O wiele ciekawiej zrobi się, kiedy kraj rodzinny bohatera zostanie zaatakowany przez sąsiednie królestwo. Czy zaciągnie się do wojska, jak jego pozostali towarzysze? Będzie nawoływał do poddania się? Zrobi wszystko, aby dyplomatycznymi środkami zakończyć międzynarodowy konflikt?
Tak przedstawione marzenie jest po prostu przekonaniem postaci, życiowym mottem. Spójrzmy na inny przykład, marzenia bardzo osobistego.
Gaspar jest młodym rycerzem, gdzieś z głębokiej prowincji królestwa. Świeżo pasowany, wyrusza w świat, aby okryć się chwałą i zdobyć bogactwo. Jego marzeniem jest: “Chciałbym poślubić księżniczkę”.
Marzenie jest kompletnie nierealne. Małżeństwo księżniczki jest przecież sprawą dynastyczną i zostało zaaranżowane, kiedy jeszcze księżniczka krzyczała w kołysce. Młody Gaspar wie to wszystko, ale i tak będzie o niej marzył. Daje nam to pogląd na to, kim on jest – idealistą, zapewne rozczytanym w rycerskich romansach, wierzącym, że jego własna dzielność oraz odrobina szczęścia może zmienić losy królestwa.
Taka postać to dobrodziejstwo dla MG. Ileż wątków, ileż fabuł można oprzeć o tę jedną postać. Wystarczy zasugerować to i owo i sesja toczy się sama.
Jak już jesteśmy przy pracy MG: jeśli masz wśród swoich graczy kogoś, kto dał swojej postaci marzenia, nie zmarnuj tego. Podrzucaj mu czasami małe haczyki, wątki uderzające bezpośrednio w struny marzenia. Z dowolnej przygody możesz w ten sposób uczynić osobistą opowieść.
Na koniec – jedna brudna sztuczka. Często mówi się: “Uważaj o co prosisz, bo możesz to dostać”. Każde, nawet najbardziej wzniosłe marzenie może zostać postawione na głowie, przekręcone i rzucone przeciwko postaci. Mówię tu o klasycznych umowach z diabłem, który trzyma się litery cyrografu, lecz nie jego ducha. Cóż komu po tym, że nie będzie już wojen, kiedy kraj został zniewolony i jęczy pod jarzmem złego nekromanty? Kiedy to właśnie wojna (wyzwoleńcza) jest moralnie właściwym wyborem? Albo – czy Gaspar naprawdę chciałby małżeństwa z księżniczką, jeśli jedyny prowadzący do tego scenariusz jest taki, że zostaje on opętanym Czarnym Rycerzem, który morduje króla i cały dwór, a księżniczkę przymusza do małżeństwa? Lub alternatywnie – gromadzi armię, przejmuje pół królestwa i żąda księżniczki jako gwarancji pokoju?
Takie sesje pamięta się najdłużej.

Matt
10 Marzec, 2010
@ 1:27:
Niezłe, naprawdę niezłe. Przemyślę, wykorzystam.
Misiołak
10 Marzec, 2010
@ 13:08:
He, he… widzę, że mieliśmy podobny pomysł na tą edycję
Yubi
10 Marzec, 2010
@ 13:13:
@Misiołak: O, jakoś twój tekst mi umknął. Trzeba sobie wrzucić twój blog w czytnik RSS.